BEZPIECZENSTWO NA UCZELNIACH banner 1347x732px Ccb

Próby przeciwdziałania terroryzmowi państwowemu – stosunek różnych państw do poszczególnych aktów terroryzmu. Część I

To, co nazywa się terroryzmem – napisał Brian Jenkins – wydaje się zależeć od punktu widzenia. Użycie tego terminu implikuje osąd moralny i jeśli jedna strona może z powodzeniem przypiąć swoim przeciwnikom etykietkę terrorystów, to oznacza, że pośrednio narzuciła innym swój pogląd moralny. Toteż decyzja określenia osoby czy organizacji mianem „terrorystycznej” w sposób niemal nieunikniony staje się subiektywna, zależna w równym stopniu od tego, czy sympatyzujemy z daną osobą (grupą), sprawą, czy też jesteśmy im przeciwni. Jeśli ktoś na przykład identyfikuje się z ofiarą przemocy, wówczas będzie mówił o przemocy, wówczas będzie mówił o terroryzmie. Jeśli jednak identyfikuje się ze sprawcą, patrzy na ów akt przemocy w sposób bardziej wyrozumiały, wręcz pozytywny (a w najgorszym razie dwuznaczny) i wówczas nie uznaje tego za terroryzm.[1] Żydzi na całym świecie nie uważali za terrorystów bojowników o wolność Izraela, Arabowie nie uważają za terrorystę Jasera Arafata. Polacy wykazują sympatię dla czeczeńskich terrorystów, jako że walczą z niecieszącą się sympatią w Polsce Rosją. Irlandzka diaspora w USA nie uznawała za terrorystów swych rodaków z IRA.

IRAIRA; Źródło: theguardian.com

Wydawać by się mogło, że ocena prawna aktów terrorystycznych nie powinna mieć tak rażąco rozbieżnych stanowisk jak ocena etyczna, prawo wszak dość ostro rozgranicza to wszystko, co legalne, od tego co nielegalne. Niestety jednak różnice zdań co do tego jakie czyny nazwać terrorystycznymi, a jakie nie, doprowadziły do tego, że w sumie nadal nie wiadomo, jak dokładnie należy rozumieć pojęcie terroryzmu międzynarodowego.

Po dramatycznym, obliczonym na totalne zastraszenie społeczeństwa, zamachu w czasie olimpiady monachijskiej, w którym zginęło 11 sportowców izraelskich, w grudniu 1972 roku Komitet Prawny Zgromadzenia Organizacji Narodów Zjednoczonych , w celu usystematyzowania pewnych pojęć, zainicjował prace nad międzynarodową definicją terroryzmu. Jak już wspomniałem w rozdziale pierwszym, w czasie debaty uwidoczniła się rozbieżność stanowisk co do prawnego znaczenia „działań terrorystycznych”. Dla państw zachodnich terroryzm międzynarodowy oznaczał przede wszystkim akty popełnione przez jednostki lub grupy przeciw niewinnym osobom lub grupom osób, podczas gdy dla państw Trzeciego Świata były to przede wszystkim akty represji ze strony reżimów „kolonialnych i rasistowskich”.[2]

Niemożność uzgodnienia wspólnych definicji wynikała z niechęci państw afrykańskich i arabskich, które nie chciały dopuścić do ścisłego określenia pojęcia terroryzmu, twierdząc, że godziłoby to w ruchy narodowowyzwoleńcze. Argumentowali oni, że ludzie, którzy walczą o wyzwolenie spod obcego ucisku i wyzysku mają prawo używać wszystkich dostępnych metod, nie wykluczając siły. Taki punkt widzenia wyjaśnia Pawłowski powtarzając za J.A. Salomonen, „że są dwa rodzaje terroryzmu, i że nie jest wcale ważniejszy ten, na który powołuje się hałaśliwie opinia publiczna – terroryzm indywidualny, lecz ten, o którym zaledwie się wspomina –terroryzm państwowy”.[3] Taki punkt widzenia określa dokładnie logikę czy strategię takich działań jako jedynej broni dostępnej słabym i bezsilnym w konfrontacji z silniejszym i lepiej wyposażonym przeciwnikiem. Poza tym przedstawiciele państw Trzeciego Świata wskazali, że nie sama przemoc jest istotna, tylko jej ukryte przyczyny, a więc bieda, frustracja, krzywda i rozpacz, bo to one rodzą gwałtowne działania.

Z drugiej strony szereg państw zachodnich próbowało identyfikować z terroryzmem i bandytyzmem akcje samoobronne jednostek zbrojnych ruchów niepodległościowych. Stanowisko to spotkało się z negatywną oceną innych państw, które zwróciły uwagę, że wojny narodowowyzwoleńcze są przez ONZ uważane za stan wojny, a nie akty terroru.[4]

Dwoista ocena moralna tych samych czynów popełnianych przez „swoich” i „wrogich” terrorystów jest główną przyczyną tego, że terroryzm obejmuje swym zasięgiem cały świat. Ktoś uznany za zwyrodniałego zbrodniarza w jednym kraju, bywa uznawany za bohatera walki wyzwoleńczej w drugim, nie zasługuje na karę, bo walczy o moralnie wartościową i szlachetną sprawę. Problemem jest również brak determinacji konkretnych rządów w stosunku do terrorystów. Są oni często legitymizowani w procesach pokojowych, zapraszani do stołu negocjacyjnego, traktowani jako więźniowie polityczni, amnestionowani. Co ciekawe sami sprawcy zamachów nie postrzegają siebie tak jak widzą ich inni. Jak napisał Hoffman „terrorysta zawsze będzie utrzymywał, że to społeczeństwo albo rząd, albo system społeczno-ekonomiczny i jego prawa są prawdziwymi terrorystami, co więcej, gdyby nie ten ucisk, on sam nigdy nie poczułby potrzeby obrony własnej lub obrony ludności, którą rzekomo reprezentuje”.[5]

HAMASHamas; Źródło: vkb.isvg.org

Problem rozwiązań prawnych dotyczących terroryzmu.

  • Prawo międzynarodowe wobec terroryzmu.

Walkę z terroryzmem utrudnia brak międzynarodowego konsensusu w stosunku do tej formy walki. Pozornie wszyscy werbalnie potępiają terroryzm, jednak realnie stosunek do poszczególnych aktów terroru zależy od sympatii i antypatii politycznych. Nie ulega wątpliwości, że to właśnie polityczność czynów o charakterze terrorystycznym przeszkadza poddaniu ich międzynarodowej jurysdykcji i kompetencji sądownictwa międzynarodowego. Nie pozwala także, jak dotąd, na ich wyczerpującą kodyfikację w prawie międzynarodowym. Obecnie granica między uznanymi formami walki zbrojnej i polityki a terrorem, między mężem stanu a terrorystą, czy też między organizacją terrorystyczną a np. narodowowyzwoleńczą, pozostają nadal płynne.

Terroryści celowo stroją się w terminologię wojskowego żargonu. Świadomie portretują siebie jak bojowników o wolność czy wręcz żołnierzy, którzy choć nie noszą mundurów czy odznak identyfikacyjnych, w przypadku schwytania mają prawo być traktowani jak jeńcy wojenni, nie powinni więc być sądzeni jak zwykli przestępcy w normalnych sądach. Prawdą jest, że taktyka partyzantów i guerrillasów jest taka sama (zabójstwa, porwania, podkładanie bomb w uczęszczanych miejscach) i stosowana jest w tym samym celu (aby zastraszyć lub przymusić, a więc wpłynąć na zachowanie przez wzbudzenie strachu), nie zawsze jednak ma identyczne czy nawet podobne implikacje prawne. Walka partyzancka jest zawsze legalna, nawet wówczas, gdy podejmuje ją zupełnie osamotniony oddział żołnierzy nieregularnych. Guerrilla nabywa prawa wojennego dopiero z momentem, w którym akcje zbrojne pojedynczych oddziałów – grup przekształcą się w wojnę domową. Wcześniej wszelkie akcje guerrillasów, zarówno zaczepne jak i obronne, podlegają wyłącznie prawu krajowemu. Nie jest bowiem do przyjęcia, aby w czasie pokoju każda, nawet najmniejsza organizacja wywrotowa, tylko dlatego, że sięgnęła po broń, nabyła status „strony w konflikcie międzynarodowym”.

Poza tym nawet podczas wojny obowiązują zasady i przyjęte normy postępowania zakazujące stosowania pewnych typów broni, pewnych taktyk. Reguły wojny skodyfikowane w konwencjach wojennych w Genewie i w Hadze nie tylko zapewniają nie uczestniczącym w wojnie cywilom bezpieczeństwo przed atakiem, ale również:

  • zabraniają brania cywilnych zakładników;
  • za bezprawne uważają represje wobec cywili i jeńców wojennych;
  • uznają neutralne terytoria i prawa obywateli krajów neutralnych;
  • utrzymują nietykalność dyplomatów oraz innych akredytowanych przedstawicieli.

Tymczasem jedną z fundamentalnych zasad międzynarodowego terroryzmu jest odmowa zaakceptowania wszelkich ograniczeń wynikających z reguł wojennych i kodeksu postępowania. Międzynarodowy terroryzm gardzi każdą koncepcją ograniczenia terenów walki, nie respektuje również pojęcia neutralnego terytorium. Toteż terroryści przenosili swoje, niekiedy lokalne batalie, na teren innych, czasami geograficznie odległych krajów trzecich i tam świadomie dokonywali aktów przemocy na osobach zupełnie nie związanych ze sprawą czy pretensjami tychże terrorystów, by zwrócić uwagę i zdobyć rozgłos. Mylą się więc ci terroryści, którzy przypisują sobie mino żołnierzy, partyzantów, sądząc, że uczyni to bardziej usprawiedliwionym ich metody.

Pierwsze kroki mające na celu walkę z terroryzmem podjęto jeszcze przed II wojna światową. W 1937 r. Liga Narodów przygotowała konwencję o zapobieganiu i zwalczaniu terroryzmu. Oprócz określenia czynów przestępczych wchodzących w zakres terroryzmu międzynarodowego oraz zasad ścigania i karania sprawców w dodatkowej konwencji przewidywano utworzenie Międzynarodowego Trybunału Karnego dla sądzenia osób oskarżonych o naruszenie jej postanowień.[6] Jakkolwiek podpisana przez 20 państw, konwencja z przyczyn politycznych nie uzyskała mocy obowiązującej.

Równolegle z nasileniem się aktów terroryzmu międzynarodowego po II wojnie światowej znacznie wzrósł wysiłek w kierunku prawno – międzynarodowego uregulowania zagadnień zapobiegania i zwalczania tych zjawisk. Owocem tego wysiłku było stworzenie norm prawnych dotyczących poszczególnych rodzajów terroryzmu. W zakresie zapewniania bezpieczeństwa międzynarodowej żeglugi powietrznej opracowano i przyjęto w 1963 roku Konwencję Tokijską o przestępstwach i niektórych innych czynach dokonanych na pokładzie statków powietrznych, w 1970 roku Konwencję Haską o zwalczaniu bezprawnego zawładnięcia statkami powietrznymi oraz w 1971 roku Konwencję Montrealską o zwalczaniu bezprawnych czynów przeciwko bezpieczeństwu lotnictwa cywilnego.[7] Konwencje poświęcone temu, co przyjęło się nazywać „hijackingiem”, nakładały bezwzględny obowiązek aresztowania sprawcy piractwa powietrznego oraz niezależnie od motywów jego działania postawienia go przed sądem.

W zakresie zapewnienia bezpieczeństwa osobistości oficjalnych oraz przedstawicieli dyplomatycznych i konsularnych opracowano i przyjęto w 1973 roku, w Nowym Jorku konwencję o zapobieganiu i karaniu zbrodni przeciwko osobom podlegającym ochronie międzynarodowej, włączając w to przedstawicieli dyplomatycznych. W Organizacji Państw Amerykańskich przyjęta została w 1971 roku konwencja w sprawie zapobiegania i karania aktów terrorystycznych mających formę zbrodni oraz związanego z nią wymuszenia przeciwko osobom o znaczeniu międzynarodowym.[8]

W ciągu ostatnich dwudziestu lat odbyło się kilkanaście konferencji, na których dyskutowano nad plagą naszych czasów, ale wszystkie one kończyły się znikomymi rezultatami. Wiele konwencji nie wprowadzono w życie, kilka ratyfikowano, ale nie urzeczywistniono, niektóre okazały się nieużyteczne już w swoich założeniach.

W 1977 r. w Strasburgu Rada Europy zobowiązała się do zdecydowanego zwalczania przemocy w walce politycznej i sądzenia osób podejrzanych o taką działalność. Uznając ekstradycję sprawców za najbardziej efektywny środek zwalczania terroryzmu międzynarodowego, ustanowiono katalog przestępstw podlegających obowiązkowej ekstradycji między jej stronami. Do przestępstw tych zaliczono m. in. : zawładnięcie statkiem powietrznym, zamach na osobę uprawnioną do korzystania z ochrony międzynarodowej, uprowadzenie przestępcze, branie zakładników, naruszenie porządku prawnego przy użyciu broni palnej, bomb i granatów (art.1).[9] Przyjęto wtedy, że terroryzm z inspiracji politycznych nie może być usprawiedliwiony i zatem nie można go bronić. Z drugiej strony jednak nie ograniczono prawa azylu, formułując w jednym z artykułów zastrzeżenie, że „każde państwo w chwili podpisywania Konwencji może oświadczyć, iż zastrzega sobie niestosowanie ekstradycji nawet wtedy, gdy dokonane czyny stanowią naruszenie wymienione w art. 1, jeżeli uważa je za naruszenie polityczne”.[10] Do dnia dzisiejszego nie wszystkie kraje ratyfikowały ten dokument.

W 1978 roku, na szczycie siedmiu najbardziej rozwiniętych państw świata, tzw. grupy G7, mówiło się o zintensyfikowaniu wspólnych wysiłków w zwalczaniu międzynarodowego terroryzmu i zapowiedziano bojkot połączeń lotniczych z krajami, które nie będą współpracować w zwalczaniu uprowadzeń samolotów.[11]

 

hezbollah

Hezbollah; Źródło: vkb.isvg.org

 

W 1985 r. Rada Bezpieczeństwa ONZ jednogłośnie uchwaliła rezolucję potępiającą porwania terrorystyczne. W rok później w Wenecji Zgromadzenie Parlamentarne Związku Krajów Europy Zachodniej (UEO) zaproponowało stworzenie specjalnych sił szybkiego reagowania do walki z terroryzmem, gdziekolwiek zaistniała taka potrzeba. Projekt nie spotkał się jednak z aprobatą większości. Spotkanie zostało skrytykowane za brak inicjatywy na froncie walki z powszechnym gwałtem. W 1987 r. w Brukseli, na posiedzeniu ministrów spraw wewnętrznych Wspólnoty Europejskiej, ponownie, bez skutku debatowano nad powołaniem ponadnarodowej brygady operacyjnej do przeciwstawienia się przemocy ekstremistycznych organizacji. W 1997 roku na Konferencji ONZ w Kairze zebrali się delegaci z większości krajów świata, aby dyskutować o walce z przestępczością międzynarodowa. Prezydent Egiptu H. Mubarak apelował wtedy donośnym głosem: "Wzywam was do podjęcia zdecydowanej walki z agresywną kampanią terroryzmu, który zamienia świat w dżunglę, gdzie panuje chaos i bezład". Mówiono wtedy o lepszej koordynacji działań między policjami poszczególnych krajów. Pomimo dobrych intencji wszystkich delegatów, uchwały nie zostały zrealizowane nawet po części. W tym samym roku konferencja ministerialna "siódemki" plus Rosja w Ottawie ustaliła ramy współpracy sił bezpieczeństwa. Obejmowała ona wymianę informacja wywiadowczych, ochronę przed terrorystami zapasów broni nuklearnej, bakteriologicznej i chemicznej, ograniczenie potencjalnym terrorystom swobody poruszania się, wprowadzenie trudnych do podrobienia dowodów tożsamości, wzmożoną ochronę wszelkich systemów transportu, zamrożenie zasobów finansowych, szybką ekstradycję. Fiaskiem okazał się głośno zapowiadany Szczyt Orędowników Pokoju w marcu 1996 r. w egipskim kurorcie Szarm el-Szejch, w którym uczestniczyli wszyscy wielcy tego świata. Mówiono wtedy o potrzebie wypracowania wspólnej strategii walki z terroryzmem. I chociaż sami uczestnicy uważali spotkanie za udane, to szczyt zakończył się bez konkretnych rezultatów. Po raz kolejny okazało się, że wciąż jeszcze istnieją zbyt duże rozbieżności w podstawowych kwestiach, aby mogło dojść do jakichkolwiek konkretnych posunięć. Jelcyn, na przykład, chciał przy okazji uzyskać potępienie "terroru czeczeńskiego", co Clinton stanowczo odrzucił. Był to szczyt niespełnionych nadziei, na którym powtórzono stare deklaracje i nie zrobiono ani jednego kroku naprzód. Niewiele konkretnego wniosła też, cztery miesiące później w Paryżu, konferencja ministerialna "siódemki" oraz Rosji, chociaż przyjęto na niej 25 różnych zaleceń. W rezolucji była mowa o zaostrzeniu norm bezpieczeństwa na lotniskach, przyspieszonej wymianie informacji o przestępcach, kontroli handlu bronią i wzmożeniu kontroli wszelkich źródeł finansowych, z których mogliby korzystać terroryści. Ponadto o zwalczaniu bojówek ukrywających się pod płaszczykiem organizacji kulturalnych i charytatywnych, usprawnieniu procedur ekstradycyjnych, kontroli sieci Internetu oraz o wprowadzeniu chemicznego znakowania materiałów wybuchowych. Rekomendowano także zaostrzenie narodowych przepisów prawnych w sferze walki z terrorem. Nie uchwalono jednak sankcji przeciw krajom wspierającym tę metodę walki politycznej.

Nowym etapem w walce z terroryzmem jest przyjęcie w dniu 8 września 2006 roku przez państwa członkowskie Globalnej Strategii Zwalczania Terroryzmu. Stanowi ona pierwsze wspólne strategiczne podejście do zwalczania terroryzmu, jakie udało się wypracować państwom z całego świata. Łączy różne podmioty systemu NZ w ich działaniach w walce z terroryzmem. Strategia stanowi podstawę planu działania mającego na celu:

  • rozpatrzyć przyczyny rozprzestrzeniania się terroryzmu;
  • zapobiegać i zwalczać terroryzm;
  • podjąć środki umożliwiające budowę zdolności państw do walki z terroryzmem;
  • wzmocnić rolę ONZ w zwalczaniu terroryzmu;
  • zapewnić ochronę praw człowieka podczas zwalczania terroryzmu.

Strategia zbudowana została na bezprecedensowym porozumieniu dotyczącym konieczności powszechnego potępienia terroryzmu we wszystkich jego formach i przejawach, osiągniętym przez światowych przywódców podczas Światowego Szczytu we wrześniu 2005 roku.

„Uchwalenie rezolucji dotyczącej Globalnej Strategii Zwalczania Terroryzmu wraz z Planem Działania przez 192 państwa członkowskie wyraża naszą wspólną wolę, że my, Narody Zjednoczone, będziemy stawiać czoła problemowi terroryzmu oraz że terroryzm we wszystkich formach i przejawach, popełniany przez kogokolwiek, gdziekolwiek i z jakichkolwiek powodów, musi zostać potępiony i nie będzie tolerowany."

Sheikha Haya Rashed Al Khalifa,
Przewodnicząca 61. Sesji Zgromadzenia Ogólnego podczas uroczystości prezentacji Globalnej Strategii Zwalczania Terroryzmu, 19 września 2006 r.

C.D.N.

Autor: prof. dr hab. inż. Marian Kopczewski

Notka Biograficzna: Absolwent kilku wyższych uczelni wojskowych. W wojsku pracował na prestiżowych stanowiskach dowódczych, a szczególnie dydaktycznych, kończąc służbę w stopniu pułkownika na stanowisku kierownika katedry – profesora w WSOWOPL w Koszalinie.

Od roku 1997 jest pracownikiem naukowo – dydaktycznym, profesorem Akademii Marynarki Wojennej w Gdyni i Wyższej Szkoły Bezpieczeństwa w Poznaniu, w uczelniach tych prowadzi wykłady, popularyzując nowoczesne techniki nauczania oraz kieruje procesem dyplomowania z grupy przedmiotów bezpieczeństwa, zarządzania kryzysowego, geografii bezpieczeństwa oraz informatyki i europeistyki.

Aktualnie w pracy naukowej koncentruje się na analizie i ocenie możliwości wykorzystania systemów informacyjnych w zarządzaniu i nauczaniu oraz systemach bezpieczeństwa narodowego i wewnętrznego, w tym procesach europejskiej i euroatlantyckiej integracji polityczno – militarnej.

Jest autorem i współautorem ponad 500 różnych publikacji krajowych i zagranicznych w tym kilkunastu wydawnictw monograficznych tematycznie związanych z bezpieczeństwem narodowym. Kieruje pracami naukowo-badawczymi o zasięgu krajowym i zagranicznym, w ramach tej pracy wypromował 6 doktorów, a kilku jest promotorem.



[1] B. Hoffman: Oblicza terroryzmu. Warszawa 1999, s. 29

[2] A. Pawłowski: Terroryzm w Europie XIX - XX wieku. Zielona Góra 1980, s. 206

[3] Tamże, s. 114

[4] E. Osmańczyk: Encyklopedia spraw międzynarodowych i ONZ. Warszawa 1974, s. 881

[5] B. Hoffman, dz. cyt., s. 28

[6] Zdzisław Galicki: Terroryzm lotniczy w świetle prawa międzynarodowego. Warszawa 1981, s. 16

[7] Tamże

[8] Tamże, s. 17

[9] A. Pawłowski, dz. cyt., s. 211

[10] Tamże

[11] K. Karolczak: Encyklopedia terroryzmu. Warszawa 1995, s. 32

Podziel się tym tekstem na:

Submit to FacebookSubmit to Google BookmarksSubmit to TwitterSubmit to LinkedIn

Komentarze   

 
0 #1 Ochrona Imprez MasowychDwayne 2014-12-27 05:39
Inspiring story there. What occurred after? Good luck!


Here is my web page; us web design company: https://www.facebook.com/WebsiteExpertsCalgary
Cytować
 

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

Biuletyn Portalu

Patronujemy

 baner1

Blog

baner na OIM2

Jesteśmy na Facebooku